Mage Knight – Rewizja
To nie jest gra przygodowa. To nie jest też euro. To hybryda. A do tego kolejny dowód na to, że Vlaada Chvatil kiedy zabiera się za robienie gry, to nie robi kopiuj-wklej ze swoich poprzednich tytułów. To po prostu Mage Knight.
Leciwy już człowiek. Rocznik 76, XX wieku. Niektórzy mówią, że trzeba już złomować, ale się nie daje. Ciągle działa, dzięki swoim najlepszym cechom charakteru, czyli złośliwości i wyjątkowej wredocie. Wychowany na Dungeons & Dragons i innych RPG, a także na ośmiobitowych komputerach. O grach wszelakich (komputerowych i planszowych) pisze już od kilkunastu lat. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec. Córka Oliwia, urodzona na początku 1999, syn Gabriel urodzony na początku 2008 roku, żona Żaneta...nie powiem kiedy urodzona...w każdym razie ma 18 lat (wartość prawdziwa niezależnie od tego kiedy to czytacie).
To nie jest gra przygodowa. To nie jest też euro. To hybryda. A do tego kolejny dowód na to, że Vlaada Chvatil kiedy zabiera się za robienie gry, to nie robi kopiuj-wklej ze swoich poprzednich tytułów. To po prostu Mage Knight.
Firefly, deck building i Legendary Encounters. Trzy moje słabości upakowane do jednego pudełka. Czy mogłem pominąć tę grę? Na pewno nie. Czy mogło w niej pójść coś nie tak? Masa rzeczy. A czy coś poszło nie tak? Oto Legendary Encounters: A Firefly Deck-Building Game.
Hype Train długości równika. Niesamowity sukces na KS. Ilość zebranej kasy powala. Mroczne podejście do legend arturiańskich. Przedefiniowane pojęcie bohatera. Oto Tainted Grail: The Fall of Avalon od Awaken Realms.
Moja Mała Kosa – to brzmi jak tytuł książeczki dla małych mafiozów, czy coś. A to przecież gra, w której pełno magii, jabłek, przyjaźni i milusich zwierzątek. To po prostu My Little Scythe.
Dodatki, dodatki, wszędzie dodatki. A ja często o nich zapominam i skupiam się tylko na podstawkach. Czas zająć się dodatkami, które leżą i czekają na recenzję. Na pierwszy ogień Dark Souls the Card Game Forgotten Paths.
Niedługo premiera polskiej edycji Mage Knight Ultimate Edition, zatem nie ma lepszej okazji, aby pierwszym materiałem z rozgrywki, odblokowanym przez moich Patronów, była właśnie rozgrywka w Mage Knight.
Lubię gry z piratami. Lubię też deck building. Jeśli więc obie te rzeczy znajdują się w jednym pudełku, to zaczynam się cieszyć. Dlatego też Czarna Bandera dość szybko trafiła na mój radar. Jeszcze wtedy, kiedy zatytułowana była Ruthless.
Wiele jest rzeczy, które potrafią przyciągnąć gracza do planszówki. Jedną z nich na pewno jest mechanika. Zwykle jakaś konkretna mechanika, którą lubimy. Dziś opowiem Wam o dziesięciu mechanikach, które lubię najbardziej.
W Zakazanym Mieście, żeby coś załatwić, trzeba było przyjść z czymś ładnym, lub cennym w rękach. Łapówki, a właściwie „podarki” krążyły między interesantami a urzędnikami bez przeszkód. Ten właśnie mechanizm jest sercem gry Gugong.
Wielokrotnie w grach planszowych ratowaliśmy świat przed chorobami z dobroci serca, albo po prostu aby przeżyć. Czas zarobić na tym nieco kasy. Oto Pocket Pharma.
