World of Tanks: Rush – Drugi Front wideorecenzja
Marzec rozpocznę pancernym uderzeniem, bowiem w moje ręce trafił dodatek do karcianej wersji World of Tanks. Nosi on tytuł Drugi Front. Prawie jak Druga Szansa.
Marzec rozpocznę pancernym uderzeniem, bowiem w moje ręce trafił dodatek do karcianej wersji World of Tanks. Nosi on tytuł Drugi Front. Prawie jak Druga Szansa.
Luty zamykam recenzją, o którą prosiło mnie wielu widzów (niektórzy od dość dawna). Nie jest to żadna nowa gra, ale za to gra będąca na miejscu trzecim mojej prywatnej Top 50. Panie i Panowie, oto Descent: Wędrówki w Mroku.
Gry zwykle stają się niedostępne w sklepach dopiero jakiś czas po premierze. Jeśli jednak zaraz po premierze gra staje się „grą widmo”, to wiedz, że coś się dzieje. Co takiego może się dziać? Sprawdzimy to na przykładzie gry Dead of Winter.
Gry strategiczne dzielą się z grubsza na takie, w których budujemy swoją potęgę dość wolno, aby w końcu zmieść wszystkich wrogów jednym uderzeniem i na takie, w których nie ma czasu na spokojny rozwój, a działać trzeba szybko i zdecydowanie. Dziś pokażę Wam grę z tej drugiej grupy.
Unboxing tej gry popełniłem na początku października 2014, jednak wideorecenzja musiała chwilę poczekać. Ale w końcu udało mi się znaleźć czas na jej nakręcenie. Oto Legendary Encounters: An Alien Deck Building Game.
Problemy techniczne spowodowały, że wypadł mi jeden odcinek. Na szczęście poradziłem sobie z nimi i wracam na szlak. I to od razu na Szklany Szlak.
Z niewielkim poślizgiem wynikającym z przyczyn technicznych udamy się dziś do lochów, aby zobaczyć jak wiedzie się potworom czekającym na końcu labiryntu.
Kolejna przerwa (już ostatnia) między odcinkami mojej listy Top 50, więc czas na wideorecenzję. Dziś zajmę się grą Magnaci od wydawnictwa PHALANX.
W dzisiejszej wideorecenzji przeniesiemy się w mroczny świat Reality Show. Niezwykle mroczny i krwawy, bo popatrzymy na „teleturniej” który przypomina film Cube. Oto Pokój 25.
Czas na kolejną recenzję drzemiącą pomiędzy kolejnymi odcinkami mojej listy Top 50. Drzemiącą jak pulchna panda obżarta po sam korek pędami bambusa z cesarskiego ogrodu. Po prostu recenzję Takenoko.
