Takenoko – wideorecenzja

Czas na kolejną recenzję drzemiącą pomiędzy kolejnymi odcinkami mojej listy Top 50. Drzemiącą jak pulchna panda obżarta po sam korek pędami bambusa z cesarskiego ogrodu. Po prostu recenzję Takenoko.

Na Takenoko miałem chrapkę od dawna, więc ucieszyłem się, gdy za polskie wydanie wziął się Rebel.pl. Nieskromnie powiem, że skorzystałem z okazji i po kilku dniach mogłem zabrać się za pielęgnację cesarskiego ogrodu. Jak to wyszło? Zobaczcie sami.

0 Udostępnień