Takenoko – wideorecenzja
Czas na kolejną recenzję drzemiącą pomiędzy kolejnymi odcinkami mojej listy Top 50. Drzemiącą jak pulchna panda obżarta po sam korek pędami bambusa z cesarskiego ogrodu. Po prostu recenzję Takenoko.
Czas na kolejną recenzję drzemiącą pomiędzy kolejnymi odcinkami mojej listy Top 50. Drzemiącą jak pulchna panda obżarta po sam korek pędami bambusa z cesarskiego ogrodu. Po prostu recenzję Takenoko.
Kolejna recenzja wideo, jaką nakręciłem jest swego rodzaju eksperymentem. Eksperymentem, który jest jednak dość mocno powiązany z recenzowaną grą. Zresztą zobaczcie sami. Przy okazji, dajcie znać, czy miało to ręce i nogi.
O małego słonia nie byłbym w stanie wrzucić dziś tego materiału. Miałem wszystko nagrane, ale zanim zająłem się montażem umarł mój komputer. Na szczęście udało mi się go postawić na nogi i zdążyłem z montażem (choć nie w 100%) i wysłaniem filmu na YT. Zapraszam zatem do oglądania.
